Człowiek bez wizytówek? Człowiek z perspektywami

Kilka lat temu napisałam wstęp do książki o networkingu, pisałam o tym, ile wizytówek z naszego zbioru przestaje być ważne, gdy tracimy stanowisko, bo ludzie przyjaźnili się właśnie z naszym stanowiskiem, a nie z nami. I to bez znaczenia, czy pracę porzuciliśmy sami czy nas zwolniono czy zaszła jeszcze inna okoliczność. Nie masz wizytówki z rozpoznawalnym logiem, nie liczysz się.

Ostatnio przypomina mi się często ten tekst, przypomina mi się w kontekście którego wtedy w ogóle nie przewidywałam. Otóż młodzi ludzie tak 25-30, najwartościowsi przedstawiciele swojego pokolenia, pasjonaci różnych tematów, aktywiści miejscy, startupowcy, w ogóle nie mają wizytówek. Doprowadzają mnie tym do furii, bo ja jestem właśnie z tego pokolenia, w którym wizytówka to podstawa. Jak ktoś nie ma wizytówki, to czuję się zagubiona, nie wiem jaki ton i styl rozmowy wybrać, zastanawiam się, czy dobrze zapamiętałam nazwisko, itd.

Więc rozkminiłam to zagadnienie: dlaczego oni nie mają wizytówek?

A właściwie należy postawić to pytanie nieco inaczej. Dlaczego nie przywiązują do nich wagi? Ostatnio na Warszawskiej Burzy Mózgów w przerwie rozmawiam z bardzo ciekawym gościem, fanem dronów, zwolennikiem zastosowania dronów do dostarczania krwi. Widać,  że zakręcony na maksa, zna temat na wyrywki i sporo zrobił w tej sprawie. Rozmowa z nim byłaby przyjemnością, gdyby nie to….. że kątem oka cały czas widziałam, jak miętoli moją wizytówkę, całkiem bez szacunku dla tego kawałka papieru. Nie ma takiej świra na punkcie moich wizytówek jak Chińczycy czy Japończycy wręczający ten kartonik obiema rękami i z ukłonem, ale jednak … no, przeszkadzało mi to, co wyprawia z moim imieniem i nazwiskiem.

I to jest pierwsza sprawa: ci młodzi, pewni siebie ludzie, pewni swojej wartości i swoich racji, nie będę mnie szanować tylko dlatego, że mam ładną wizytówkę, nawet rozpoznawalne logo i tak jeszcze nazwę wysokiego stanowisko. Ich zdaniem – i słusznie – wcale nie gwarantuje to, że jest ciekawym człowiekiem, wartościowym człowiekiem oraz że zrozumiem, o czym oni mówią. Ja muszę ich przekonać do siebie – jeśli mi  na tym zależy – sobą, a nie swoją wizytówką, a pośrednio firmą czy stanowiskiem. Tylko sobą.

A jak przekonam i będziemy chcieli podtrzymywać kontakt, to z całą pewnością się odnajdziemy w sieci, na Facebooku albo w Linkedin. A tam są komunikatory, wewnętrzna poczta, czegóż chcieć więcej? W razie potrzeby można o telefon zapytać. Ci młodzi są w świecie cyfrowym tak samo jak w realnym. Nie jest tak, że człowiek znika z oczu, i już jest nie do odnalezienia, jeśli nie mamy wizytówki. Na pewno jest w sieci.

Z młodym od dronów zaznajomiliśmy się na Facebooku. Nie mam pewności, czy zachował moją wymiętoszona wizytówkę. Myślę, że została przy filiżance po kawie 🙂

A potem uświadomiono mi jeszcze jedną rzecz. Dzisiejsi młodzi ludzie – w każdym razie duża ich część, zwłaszcza ci aktywni, wykształceni – mają wiele wątków w życiu, wiele zainteresowań, tu i tam pracują jako freelancerzy, mają jakąą działalność gospodarczą, gdzieś się zaczepili na umowę, działają w jakimś stowarzyszeniu albo nieformalnym ruchu, śpiewają w chórze albo jeżdża na wyprawy rowerowe, pasjonują się Gruzją i Albanią oraz piszą dla portalu turystycznego, coś tam robią całkiem indywidualnie i w tajemnicy. I co mieliby napisać na wizytówce? Co wybrać, żeby było reprezentatywne? Po pierwsze, nie chcą nieprzyjemnie zawęzić siebie do jakiejś posady czy zawodu, po drugie, nie wiedzą, co z tego, czym się zajmują, jest bardziej rozwojowe, więc i w przyszłości będą się tym zajmować, po trzecie, nie chcą się jednoznacznie deklarować, bo znajomość może potoczyć się w różnych kierunkach i jednoznaczne wskazanie jednego, może zamknąć jakieś możliwości.

A zatem poznajmy się, porozmawiajmy, jak zadziała chemia, jak znajdziemy wspólne wątki, to – bez obaw – znajdziemy się na dalszy ciąg.

A więc wróciliśmy do punktu wyjścia: wizytówka daje złudzenia znajomości w dwojakim tego słowa rozumieniu: że znamy tego drugiego i że to do czego zobowiązuje w przyszłości.

Podziel się...Share on FacebookShare on LinkedIn

Jedna myśl na temat “Człowiek bez wizytówek? Człowiek z perspektywami

  1. Szanowna Pani Iwonko,
    niechaj Młody każe sobie napisać na wizytówce:
    1. „Młody, zdolny, z nieograniczonymi perspektywami”
    2. „Wolny człowiek”
    3. „Młody, wolny, do wszystkiego zdolny”
    ale niech poda swoje dane kontaktowe
    (zgubiłem z powodu braku tychże kilka, być może ciekawych kontaktów)
    Serdecznie pozdrawiam, JO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *