Przyjemność bycia człowiekiem…. nie kierowcą

Z wielkim zaciekawieniem obserwuję, jak zmienia się miejski ruch pojazdów, zwłaszcza rowerów i samochodów, jak zmienia się to, jak i czym jeździmy, a także jak zmieniają się owe pojazdy i rola kierowcy. W tym obszarze aktywności miasta kumulują się i dają widoczne efekty wielkie przemiany technologiczne, gospodarcze i społeczne naszych czasów. Pisałam już o rewolucji w przejazdach taksówkami i udostępnianiu samochodów lub miejsc w samochodzie lub miejsc parkingowych, czyli współdzieleniu zasobów. Do gry weszły zupełnie nowe podmioty i realizują całkiem inny model biznesowy niż tradycyjna taksówka czy wynajem. Ten model efektywny kosztowo jest dlatego, że są smartfony, aplikacje do nich, portale społecznościowe, czyli odpowiednia technologia. Może być taniej i przyjemniej, a może ponieważ pewnych kosztów usługodawca nie ponosi, a więc na rynek mogą wejść nowe grupy klientów, mniej zamożnych, np. studenci czy artyści.

Ale dzisiaj chcę napisać o czymś innym, mianowicie o technologiach w samochodach i rowerach, które odmieniają rolę kierowcy, a właściwie odbierają mu tę rolę.

(więcej…)

Czytaj więcej

Inaczej o taksówkach, czyli zmiana paradygmatu wielu branż

Często pisze w serwisie dyrektorów Business Dialog, jak przesuwają się granice firm – tego, co jest ich własnością, a co nie jest, a używają, kto jest pracownikiem najemnym, a kto pracownikiem „udostępnionym’ przez inne firmy, również o tym, jak zmieniają się role pracowników i klientów, tworząc nowe modele biznesu.

Dzisiaj – tutaj – kilka uwag o indywidualnym transporcie miejskim. Wydaje się bowiem, że właśnie w tej dziedzinie, jak w soczewce, skupiają się najważniejsze zjawiska we współczesnym biznesie, ale i w stylu życia.

(więcej…)

Czytaj więcej

Jeszcze klient, czy już pracownik, a może doradca biznesowy…

Kiedy z 15 lat temu po raz pierwszy pokazano mi w fabryce produkującej części dla branży motoryzacyjnej, jak głęboko odbiorca tych części ingeruje w funkcjonowanie tej fabryki, jak dokładnie chce wiedzieć, jak przebiega proces produkcyjny, jak wygląda kalkulacja kosztu, co więcej – jakie fabryka podejmie działania, aby ów koszt w kolejnym roku obniżyć – byłam zaszokowana. Fabryka musiała odkryć przed klientem swoje „bebechy”, aby zdobyć zamówienie. Od swojego klienta – niechcący a może i z taką jego intencją – uczyła się mimo woli dobrego zarządzania i produkcją, i firmą.To była polska fabryka w Zabrzu. I widać wyszło jej to na dobre. Dzisiaj ta fabryka w dalszym ciągu jest polska, ma się znakomicie, zdobywa odbiorców w wielu krajach.

(więcej…)

Czytaj więcej